Wyobraźcie
sobie, że
jakiś mały chłopiec z afrykańskiego buszu, pełnego lwów,
znalazłpozostawioną
przez jakiegoś białego
turystę... gitarę. I powiedzmy, że był on na tyle domyślny, że zamiast
użyć ją np.
jako wiosło do swojego canoe, albo przeznaczyć na opał, wpadł na
pomysł,
że
można na tym grać... Czy „kombinowałby” nad
wprawkami palcowymi w pierwszej
pozycji? A może pobiegłby do księgarni muzycznej po jakieś nuty? Czy
może
raczej postawiłby rękę na podstrunnicy w tym miejscu, gdzie
najwygodniej, najnaturalniej,
a przy tym dźwięk najładniejszy?
A jeśli takich
chłopców
byłoby czterech? A w tym akurat nie byłoby nic nadzwyczajnego, w
afrykańskim
buszu...
Muzyka
od zarania
dziejów jest nierozerwalnie związana z tańcem. Chyba każdy z
Was widział w
jakimś filmie taki obrazek: wieczór, ognisko, z jednej
strony kilku
„bębniarzy” (z razu nieśmiałe, lekkie
uderzenia w instrumenty, nieomal muśnięcia...), a naprzeciw
tłum „głodny” tańca. Dwa żywioły: muzycy i
tancerze,
dwie grupy ludzi wzajemnie na
siebie oddziałujących, wzajemnie się pobudzających, aż do ekstazy
włącznie!
Kto chciałby
dochodzić, co było pierwsze, granie czy tańczenie, popadłby w takie
samo błędne
koło, jak przy słynnych dociekaniach, jajko czy kura!
Ale
nie tylko tancerze! Także każdy grający przeżywa
własnym ciałem wykonywaną przez siebie muzykę i tylko wtedy ma ona
szansę wywołać
ten rezonans u innych - słuchaczy, tancerzy, komisji... Polega to m.in.
na „pulsowaniu”
ciała, czasem wyraźnym - dobrze widocznym, czasem niezauważalnym dla
otoczenia (można np. grając kiwać sobie palcem w bucie!). Ruchy te z
angielska
określa się mianem feelingu - my w MOTYWIE nazywamy to po prostu
„tańcem”
właśnie.
Tego nie wolno uczniowi zabraniać!
Przeciwnie. U nas pierwszy utwór wręcz
tego uczy! A jakie to przydatne dla zrozumienia zapisu
nutowego...
Czy
w MOTYWIE musicie
grać z nut? Nic nie musicie! Ale nauczymy Was i tego, tyle że na pewno
nie na
pierwszej lekcji - to powolny, spokojny proces. W tym celu stworzyliśmy
dla Was
jeszcze inną „legendę”! U nas wszystko jest
„niezwykłe” i niezwykle przyjemne!
„Przed
tysiącami lat pewien młody
jaskiniowiec, członek niewielkiego plemienia, zalazł trzy kamienie.
Każdy był innej
wielkości, każdy wydawał przy uderzaniu inny dźwięk...”
***
No,
starczy tego ujawniania naszej „kuchni” - naszego
wieloletniego dorobku intelektualnego! I tak aż się na tej stronce roi
od wskazówek
dla tych „zwykłych” placówek
oświatowych,
które już „poległy” z braku
pomysłów
dydktycznych!
Jeśli
jesteś zainteresowany zakupem
instrumentu, możemy ci w tym pomóc. Nasze porady
znajdziesz tutaj...